Facebook
 


Logo ibuk libra Biuletyn Informacji Publicznej
Polska Cyfrowa Równych Szans
100-lecie I Wojny Światowej
Festiwal im Zygmunta Haupta

W tym roku odwiedziliście
198118 razy nasze strony


Klub Czytelniczy "Nad Lipą" w 2010 r.



2 grudnia – Nocny pociąg do Lizbony, Pascal Mercier

Ostatnie w tym roku kalendarzowym spotkanie Klubu odbyło się 2 grudnia w sali odczytowej "Pod Sową" w MBP. Ze względu na trudne warunki atmosferyczne spotkaliśmy się w mniejszym niż zazwyczaj gronie. Na wstępie kol. E. Walczyk-Sarkowicz odczytała relację z poprzedniego spotkania Klubu. Następie kol. P. Nowicki przedstawił swoje przemyślenia dotyczące wykładu Związki literatury z nowymi mediami, który miał miejsce 22 listopada w MBP (relacja dostępna na stronie MBP – zakładka aktualności). Wywiązała się ożywiona dyskusja na temat jakości i możliwości nowych mediów oraz ...wychowania młodzieży. Tematem grudniowego spotkania DKK była jednak książka Pascala Merciera (prawdzie nazwisko Peter Bieri) Nocny pociąg do Lizbony. Do rozmowy o książce zachęciły zebranych różne recenzje internetowe przygotowane przez kol. A. Labut-Biel. Zaprezentowane zostały materiały poglądowe dotyczące tytułowej Lizbony – album fotograficzny, kartki pocztowe. Kol. P. Nowicki podzielił się swymi refleksjami na temat lektury (recenzja dostępna w zakładce Klub poleca), przytoczył także interesujący fragment: Życie nie jest tym co przeżywamy, jest tym, co wyobrażamy sobie, że przeżywamy. Klubowicze z refleksją zauważyli, że ciągniemy za sobą bagaż wspomnień, czas nie stoi w miejscu i nic już nie jest takie jak było... W toku dalszej dyskusji głos zabrał kol. L. Chrapkiewicz i jak zawsze wprowadził zebranych w pogodny nastrój. Tym razem kol. Leszek próbował stworzyć własne zakończenie powieści. Kolejny etap spotkania miał charakter organizacyjny tzn. Klubowicze wybierali lektury na przyszły rok oraz twórców, których chcieliby gościć na spotkaniach autorskich (obrady były owocne, wybrano 10 tytułów oraz 3 autorów). Wyznaczony został kolejny termin spotkania, które odbędzie się 20 stycznia w sali odczytowej "Pod Sową" o godz. 16.00. Podsumowaniem ostatniego w tym roku spotkania Klubowego były wzajemne życzenia świąteczne oraz słowa przytoczone przez kol. A. Duszę: Całe nasze życie jest drogą, która zaczyna się od marzeń a kończy na wspomnieniach... Szkoda, że na koleje losu nie ma biletu powrotnego.
Elżbieta Walczyk-Sarkowicz
Klub Czytelniczy "Nad Lipą"

Agnieszka Labut-Biel


14 października – Chwalipięta czyli rozmowy z tatą Jana Sztaudyngera, Anny Sztaudynger-Kalisiewicz

Motywem dyskusji na październikowym spotkaniu Klubu była książka Chwalipięta czyli rozmowy z tatą autorstwa Jana Sztaudyngera oraz jego córki Anny Sztaudynger-Kalisiewicz. Recenzję tej książki przygotowała kol. Danuta Chrapkiewicz. Wybrane fraszki przeczytał i omówił kol. Aleksander Szary, wprowadzając wesoły nastrój wśród uczestników spotkania. Oto dwie z nich:

Chcesz mieć mężczyznę u swych stóp,
Zawsze coś a'propos – zgub!
Wyjdzie nam na zdrowie
to czego się nie powie

Wszyscy klubowicze zgodnie stwierdzili, iż Jan Sztaudynger był postacią niezwykłą, człowiekiem obdarzonym wieloma talentami. Poeta, satyryk, naukowiec, wybitny znawca teatru lalek, tłumacz klasyków literatury niemieckiej. Ponadto – jak pisze w posłowiu Chwalipięty...Tadeusz Chróścielewski – ...był Sztaudynger miłośnikiem i koneserem sztuki, teatru, folkloru. Był, jak już mówiliśmy kwiaciarzem, grzybiarzem, teoretykiem niewiastologii, arbitrem elegatiarum, no i umiarkowanym królem życia czy też królem życia umiarkowanego. Pasjonat gór, przyrody, zagorzały przeciwnik palenia oraz wszelkich przejawów niekulturalnego zachowania. Według klubowiczów Sztaudynger to wzór pisarza godny naśladowania. Wspólnie zastanawialiśmy się, jak w dzisiejszym świecie odnalazłby się Jan Sztaudynger? Na potwierdzenie tego, że był to człowiek wyjątkowy, kol. Leszek Chrapiewicz wspomniał o spotkaniu autorskim z pisarzem, w którym uczestniczył. Spotkanie odbyło się we Wrocławiu wiele lat temu. Z tego wieczoru kol. Leszek szczególnie zapamiętał "wianuszek dziewcząt, które lgnęły do autora, posiadającego niebywały dar zjednywania sobie czytelników, a zwłaszcza czytelniczek". Okazało się także, że większość klubowiczów to miłośnicy twórczości Jana Sztaudyngera. Jako podsumowanie klubowych rozważań posłużyła następująca fraszka:

Słowa kunsztowne,
Słowa piękne bledną
Wobec prostego, które
trafia w sedno.


Na następne klubowe spotkanie zapraszamy 25 listopada o godz. 16:15 do sali odczytowej "Pod Sową" w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Przedmiotem dyskusji będzie wówczas książka Nocny pociąg do Lizbony Pascala Merciera.
Agnieszka Labut-Biel


23 września – Stambuł Orhana Pamuka

To już druga książka tureckiego pisarza – noblisty, którą czytamy w Klubie. Turcy przystąpili do projektu "Readcom – Kluby Czytelnicze dla Dorosłych", w którym braliśmy udział wraz z innymi klubami z Polski, Austrii, Portugalii i Belgii. Stąd nasze szczególne zainteresowanie literaturą turecką – lektura Śniegu a teraz Stambułu Orhana Pamuka. Turcja to niezwykły kraj na pograniczu Wschodu i Zachodu, gdzie ścierają się wpływy dawnej tradycji osmańskiej i zachodniej cywilizacji.
Jej dawna stolica – Stambuł – znajduje sie na dwóch kontynentach, w Azji i Europie. W takim to mieście wychował się Orhan Pamuk i napisał o nim książkę. Opowiada w niej o dorastaniu w licznej, niegdyś bogatej lecz stale ubożejącej rodzinie, młodzieńczych marzeniach i przeżyciach. Książka Pamuka to eseizująca biografia, ale zarazem też przewodnik literacki po Stambule, co klubowicze wskazali jako dodatkowy jej atut. W toku dyskusji nad książką zwrócono uwagę na autentyczność opisu miejsc odległych od wycieczkowych szlaków. Dzięki niemu poznajemy życie tego niezwykłego miasta.
W książce Pamuka zauważono też ciekawy motyw wypierania dawnej tradycji osmańskiej przez europeizację i krytyczny stosunek autora do tego zjawiska. Pisarzowi towarzyszy poczucie utraty i melancholia. Ten nastrój ogarnia też czytelnika. Przebywamy jakby we mgle przeszłości. Pomimo pewnego smutku towarzyszącego lekturze, udzielił nam się sentyment autora do jego miasta i zapragnęliśmy wyruszyć do Stambułu, nawet Ci z nas, którzy już tam byli. Marzenia czasami się spełniają. Na razie polecamy książkę jako literacką ucztę dla tych, którzy... nie lubią fast foodów. Warto też przeczytać recenzję naszej, jak zwykle niezawodnej, koleżanki Stanisławy Słopnickiej.
Następne klubowe spotkanie odbędzie się 14 października. Zapraszam.
Agnieszka Wrońska


6 września – Fajf z Marią Czubaszek

Jak przystało na klub dyskusyjny, po jednym spotkaniu autorskim publikujemy dwie relacje. Z pewnością zauważą Państwo, że wrażenia są podobne. Gorlicka publiczność była "podbita" oraz "urzeczona".

Na zaproszenie gorlickiego Dyskusyjnego Klubu Książki "Nad Lipą" i dzięki mecenatowi Instytutu Książki 6 września nasza Biblioteka gościła Marię Czubaszek. Sala Odczytowa "Pod Sową" nie pomieściła wszystkich gorliczan przybyłych na "Fajf z Gwiazdą!...Polskiego Radia". Klubowicze jak zwykle stawili się w komplecie i to oni wykorzystali możliwość zadania Autorce pytań. Po spotkaniu niektórzy wyrażali żal, że nie mogli sobie z Panią Czubaszek dłużej podyskutować. Prowadzącą spotkanie była mentorka Klubu Agnieszka Wrońska, ale właściwie był to prawie monolog znanej dziennikarki, przerywany oklaskami i salwami śmiechu.

Maria Czubaszek – osoba bardzo znana i lubiana, przede wszystkim jako autorka znakomitych tekstów satyrycznych dla radiowej "Trójki", lubi mówić o sobie "autorka satyryczna", a zaraz na początku spotkania zaprzeczyła, jakoby była poetką czy pisarką. Teksty piosenek zaczęła pisać do muzyki swojego męża – znanego jazzmana Wojciecha Karolaka, bo była "pod ręką". Napisała też kiedyś za niego wywiad, gdyż akurat wyjechał, a sprawa była pilna. Taka jest geneza jej pisarstwa. Przyznała, że natchnienie czerpie na ogół ze zleceń i widoku... nie zapłaconych rachunków. Stwierdziła, że ostatnio więcej ludzi pisze książki niż czyta. Sama pisuje ostatnio w swoim "Bloogu niecodziennym" humorystyczno-ironiczne komentarze o bohaterach tabloidów i scenariusze do kilku polskich seriali. Często pojawia się w mediach, co uzasadniła swoim wiekiem i żartobliwie określiła przedstawianą jej ofertę – "last minute". Usłyszeliśmy kapitalną anegdotę o tym, jak wręczano Jej medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". Anegdotami Maria Czubaszek sypie jak z rękawa. Żonglując żartem, dowcipem, humorem i godnym pozazdroszczenia dystansem do własnej osoby, podbiła gorlicką publiczność. Ponad dwugodzinne spotkanie wypełniły anegdoty o sobie i innych, zabawne dykteryjki, żartobliwe komentarze do aktualnych wydarzeń politycznych, ale też zabawne epizody ze szkolnych lat i początków pracy w Polskim Radiu. Wszystko to w mistrzowskim wykonaniu.

Uczestnicy spotkania mogli się dowiedzieć między innymi o tym, że:
- Pani Maria lubi spotkania w bibliotekach, gdyż nie musi tam udowadniać, że nie jest Marią Konopnicką, jak to się dzieje w szkołach;
- rozumie, że nie jest znana młodzieży, bo nie występuje w "Tańcu z gwiazdami", a Kasi Cichopek nie podała nawet szklanki wody;
- została wyrzucona z maturalnej klasy Liceum im. Batorego w Warszawie za wybryk chuligańsko-polityczny, czyli oplucie syna dygnitarza, na skutek czego renomowane Liceum im. Narcyzy Żmichowskiej szczyci się, że była jego absolwentką;
- Jej największym idolem jest Woody Allen, o nienachalnej urodzie, lecz z intelektem, chociaż skądinąd uważa, że mężczyzna nie musi być brzydki;
- spośród satyryków najbardziej ceni Artura Andrusa i Jacka Poniedzielskiego;
- a spośród satyryków płci żeńskiej nieżyjącą już Stefanię Grodzieńską.

Żarty trzymają się Pani Czubaszek nadal, o czym świadczy fakt, że przyjęła propozycję udziału w konkursie "Wiwat (nie)najpiękniejsi" .
Na zakończenie zachwyceni klubowicze wręczyli Pani Czubaszek tradycyjnie słoik lipowego miodu, a na pamiątkę spotkania otrzymali autografy.
Kto chciałby poczytać satyryczne teksty Marii Czubaszek, może je znaleźć w wydanym w 1980 r., a wznowionym w 1994 r. zbiorze "Na wyspach Hula-Gula".

Urszula Rąpała i Agnieszka Wrońska
Klub Czytelniczy "Nad Lipą"


"Wszędzie dobrze ale w bibliotece najlepiej" – ten wpis na blogu Marii Czubaszek w sam raz mógłby posłużyć do tego, by oddać atmosferę spotkania, które odbyło się dnia 6 września w sali "Pod Sową". Usłyszeć i zobaczyć z bliska słynną dziennikarkę było wielkim przeżyciem nie tylko dla wiernych słuchaczy programów radiowej Trójki. Błyskotliwe wypowiedzi, dowcip i niewyczerpana inwencja zaskakujących monologów bez reszty urzekły gorlicką publiczność. Wśród obecnych na spotkaniu nie brakło chętnych do podjęcia dyskusji, tak że pod koniec wieczór autorski przerodził się w spontaniczną rozmowę.
Paweł Nowicki
Klub Czytelniczy "Nad Lipą"


17 czerwca – Śledztwo na cztery ręce Agaty Christie

Zakończyło się ostatnie przed wakacyjną przerwą spotkanie Klubu. Omawiana tym razem lektura była lekka, niemniej wymuszająca logiczne myślenie. Klubową recenzję Śledztwa na cztery ręce przygotowała Elżbieta Jędrysik – miłośniczka kryminałów Agaty Christie. Agarta Christie (1890-1976) to angielska powieściopisarka, znana przede wszystkim z literatury kryminalnej. Ma w swoim dorobku literackim 80 powieści i sztuk teatralnych tłumaczonych na wiele języków. Twórczość Agaty Christie pod względem popularności zajmuje – według danych UNESCO – trzecie miejsce na świecie, po Biblii i dziełach Szekspira. Śledztwo na cztery ręce nie jest typową powieścią kryminalną. Składa się z 23 rozdziałów, a w każdym z nich jest opisana inna zagadkowa historia kryminalna. Rozwiązywaniem tych zagadek zajmuje się małżeństwo detektywów przy pomocy własnej błyskotliwej inteligencji i logicznego myślenia. Na to klubowe spotkanie został zaproszony inspektor techniki kryminalistycznej Mieczysław Janik. Opowiedział nam o stosowanych obecnie najnowszych metodach wykrywania przestępstw, dzięki którym nawet po wielu latach sprawcy są odnajdywani. Wywiązała sie również, oczywiście czysto teoretyczna, dyskusja na temat zbrodni doskonałej. Na zakończenie życzyliśmy sobie nawzajem bezpiecznego i miłego wypoczynku. W spotkaniu uczestniczyło 17 osób.
Na wakacje można już zabrać nastepną klubową lekturę – Stambuł Orhana Pamuka. Porozmawiamy o tej książce 23 września.
Anna Kaletka
Klub Czytelniczy "Nad Lipą"
Fotografie:  © MBP Gorlice
Kompozycja detektywistyczna Danuty Chrapkiewicz
Przesłuchujemy inspektora policji Mieczysława Janika
Miłośniczka i recenzentka Agaty Christie – Elżbieta Jędrusik (druga od lewej)
A więc jednak jest możliwa zbrodnia doskonała?...

20 maja – Miłość szczęśliwa i inne wiersze Wisławy Szymborskiej

W deszczowy dzień 20 maja odbyło się kolejne spotkanie klubu czytelniczego "Nad Lipą"
Tym razem omawialiśmy tomik poezji Miłość szczęśliwa i inne wiersze noblistki Wisławy Szymborskiej, którego nie ma jeszcze w zasobach Biblioteki. Bardzo trafnie zrecenzowała twórczość poetki koleżanka Urszula Rąpała, która dostrzega w niej poezję intelektualną, filozoficzną, powtarzalność stylu na podstawie trzech wybranych wierszy, szczęście pojmowane dowolnie, spełnienie się w życiu na różnych poziomach, nie infantylne. Niebyt staje się bytem. Ocieranie się o absurd, wyważenie i wielka mądrość.
Koleżanka Elżbieta Sarkowicz potwierdziła, że jest to poezja, którą rozumie i odczuwa podobnie. A wierszem "Podziękowanie" – dziękuje koleżankom i kolegom ze szlaków wędrówek turystycznych, którym zawdzięcza przyjaźń, jaką odnalazła w tym wierszu. Tomik zawiera to, co czuje, a wiersz "Laudacja" uzasadnia nadanie Nagrody Nobla poetce.
Kolega Aleksander Szary pięknie podsumował dyskusję, twierdząc że poetka jest kobietą wrażliwą, skłonną do refleksji, rozpamiętywania swoich przeżyć, snująca refleksje nad życiem. Wiersze nie są erotykami, a autorka nie jest nastolatką, która zakochana zapomina o bożym świecie, ale kobietą dojrzałą, mówiącą o zranionej strefie uczuć osoby najbliższej.
Wierszy o miłości szczęśliwej jest w tomiku zaledwie kilka. Większość zawiera nutę smutku obawy i żalu. Są wiersze o miłości przemijającej, dostarczającej problemów. Samotność jest stanem skłaniającym do refleksji, wspomnień, czasem zazdrości na widok pary zakochanych. Występuje tu problem porozumienia się kobiety i mężczyzny na krótko oczarowanych sobą, spotykających się po latach rozstania. Nie ma moralizatorstwa, dominacji i oskarżeń.
Róża, kwiat-symbol, uosabia etapy miłości: narodziny w pąku, rozkwit i zanikanie. Ja ze swej strony dodałem, że poetka pisze na pograniczu refleksyjnego piękna i dekadencji. Mężczyzna i kobieta, jak "Na Wieży Babel", mówią różnymi językami.
Uważam, że poetka nie rozumie duszy mężczyzny, który myśli syntetycznie, nie gubi się w domysłach.
Na pocieszenie mamy wiersz "O miłości szczęśliwej", wnoszący nutę optymizmu.
PS. Wisława Szymborska jest osobą z ogromnym poczuciem humoru. Dla przyjaciół tworzy zabawne kolaże. Albumik pt ."Wisławy Szymborskiej dary przyjaźni i dowcipu" Ryszarda Matuszewskiego zapoznaje nas z innym rodzajem twórczości poetki. Danuta Chrapkiewicz skomponowała swój kolaż z tych zamieszczonych we wspomnianym albumie.

L.A. Chrapkiewicz
Klub Czytelniczy "Nad Lipą"


22 kwietnia – Piękna rupieciarnia Bohumila Hrabala

Spotkanie odbyło się w gościnnej Stacji Naukowej PAN w Szymbarku i miało następujący przebieg:
1. sprawy organizacyjne;
2. ocena książki Bohumila Hrabala Piękna rupieciarnia
3. dyskusja nad lekturą;
4. ustalenia dotyczące dalszych działań.


Kol. Pawłowi Nowickiemu wręczono nagrodę ufundowaną przez Instytut Książki za recenzję książki Dwanaście Marcina Świetlickiego, biorącą udział w konkursie dla Dyskusyjnych Klubów Książki z regionu Małopolski. Przy tej okazji laureat przypomniał nagrodzony tekst, który został zamieszczony na stronie internetowej Instytutu Książki i gorlickiej Biblioteki.
Ustalono termin następnego spotkania – 20 maja 2010 r. W kwietniowym wzięło udział 16 osób.

Recenzję z lektury przedstawiła kol. Barbara Walkus. Nawiązała do elementów biografii Bohumila Hrabala, które miały znaczący wpływ na jego twórczość. Charakteryzowały ją: dowcip, przekora i autoironia, a także nieco surrealistyczne widzenie świata połączone z liryzmem. Autor całkowicie utożsamia się z kreowanymi bohaterami. Jego książki często przybierają formę zbioru esejów, szkiców czy wywiadów. Hrabal bez żenady przyznaje sie do swoich życiowych niepowodzeń, szkolnych i zawodowych. Wyznaje, że alkohol był dla niego ważnym czynnikiem pobudzającym zachwyt dla świata, zachęcającym do wymiany myśli i poglądów. Przy kuflach piwa rodzi się potrzeba zwierzeń, powstają mini opowiadania, dowcipne anegdoty i piosenki. Zdaniem Hrabala początkiem twórczości jest często korespondencja miłosna lub pamiętniki pisane pod dyktando zauroczenia. Hrabalowi odpowiadał małomiasteczkowy klimat rodzinnego Nymburka, w którym funkcjonowały 32 piwiarnie. Ich bywalec – stryj Pepin – wpajał mu zachwyt dla armii austriackiej, pouczając, że „nie trzeba pisać, wystarczy zapisywać, zdobywając się na pewną zuchwałość. Nie były to złe recepty, skoro film Pociągi pod specjalnym nadzorem według scenariusza Bohumila Hrabala, w reżyserii Jirzego Menzla, zdobył Oscara.

W toku dyskusji jedna z koleżanek stwierdziła, że z jednej strony książka Hrabala budzi zachwyt barwnością i humorem, a z drugiej sceptyczną refleksję nad apoteozowanym przez autora knajpianym życiem wypełniającym życiową pustkę. Inna dyskutantka zaznaczyła, iż nie widzi wyższych wartości w omawianej książce Hrabala. Według niej autor wyraża zadowolenie z faktu, iż ten przeciętny świat rozpada się, jak jego ulubione, mocno zniszczone miasteczko. Trudno doszukać się pozytywnych wartości w Pięknej rupieciarni, ale jest w tej książce wiele fragmentów humorystycznych i beztroskich, więc czyta się ją z uśmiechem. Niżej podpisany zwrócił uwagę na motyw miejsca zamieszkania i otoczenia oraz jego wpływ na postępowanie i psychikę bohaterów.– genius loci – zjawisko wielokrotnie dostrzegane przez autorów romantycznych. Przykładem są losy byłej właścicielki rezydencji, w której odbyło się to spotkanie czytelnicze – Stanisławy Groblewskiej. W czasie wojny pełniła ważne funkcje w AK, m.in. z-cy komendanta Rejonu Gorlic. W konspiracyjnej działalności pomogła jej doskonała znajomość języka niemieckiego. Rozmawiając z komendantem niemieckim Nietzchego i Schopenhauera cytowała z pamięci. Warto wspomnieć tę niezwykłą postać, gdy spotykamy się w jej dawnych włościach.

Następną klubową lekturą będzie tomik poezji Wisławy Szymborskiej Miłość i inne wiersze. Zapraszam do lektury.
Stanisław Bystrowicz
Klub Czytelniczy "Nad Lipą"
Fotografie:  © Danuta Chrapkiewicz
Kwadrans akademicki dla spóźnialskich
Kol. Paweł Nowicki z nagrodą Instytutu Książki
Słuchamy nagrodzonej recenzji

18 marca – Martwa natura z wędzidłem Zbigniewa Herberta

18 marca w Domu Polsko-Słowackim odbyło się kolejne posiedzenie Klubu Czytelniczego "Nad Lipą". Tematem spotkania była Martwa natura z wędzidłem – słynna książka Zbigniewa Herberta, która obok Barbarzyńcy w ogrodzie i Labiryntu nad morzem stanowi część cyklu uznanego za trylogię. Na wstępie Pani Maria Belczyk przedstawiła obszerną prezentację zawierającą najistotniejsze wątki dzieła Herberta – zarazem streszczenie, które posłużyło za punkt wyjścia do dyskusji.

Po tym wprowadzeniu czytelnicy dzielili się swymi spostrzeżeniami z lektury tekstu. W pewnej warstwie bowiem Martwa natura z wędzidłem jest opowieścią o siedemnastowiecznej Holandii, o trudnej historii jej mieszkańców, o wojnach, handlu i codziennych troskach. Być może poczucie nieustannego zagrożenia przyczyniło się do ukształtowania tej niezwykłej kultury łączącej surową pracowitość z radością życia, a samodyscyplinę z wielką tolerancją.

Pani Elżbieta Walczyk-Sarkowicz przedstawiła swoje obszerne notatki z książki. Zacytowała m.in.:
Był to niezwykły, powszechnie podziwiany azyl wolności, tolerancji i dobrobytu. Młoda republika mieszczańska intrygowała osobliwym ustrojem, a także mrówczą pracowitością, wynalazczością i zdrowym, konkretnym, przyziemnym stosunkiem do życia jej mieszkańców. Ludzie żyją tutaj jak obywatele świata złączeni ze sobą węzłami ogłady i pokoju, pod bezstronną opieką umiarkowanych praw. (...) Malarstwo w Holandii było wszechobecne... Wydaje się, że artyści starali się powiększyć widzialny świat swojej małej ojczyzny, pomnożyć rzeczywistość przez tysiące płócien, na których utrwalano wszystko.
Jest znamienne, że autor pisząc o sztuce i filozofii pokazuje zarazem przyziemny aspekt natury ludzkiej – wylicza ceny żywności, obchodzi go krach na giełdzie tulipanów. Dzięki temu nie popada w naiwny estetyzm, zaś mówiąc prawdę o człowieku osiąga obraz pełni.

Pojawiła się również sugestia, by rozważania poświęcone omawianej książce próbować osadzić w szerszym kontekście twórczości literackiej Herberta, ze szczególnym nawiązaniem do jego poezji. Próby odpowiedzi na pytania o wolność artysty, sens sztuki etc... powinny chyba uwzględniać wcześniejsze przemyślenia autora, które zawarł w wierszach takich jak np. Kwestii smaku, Dlaczego klasycy, Rodzina Nephentes etc...

W dalszym ciągu dyskusji podjęto także próbę interpretacji obrazu – tytułowej Martwej natury... Dzięki staraniom Pani Agnieszki Wrońskiej – mentorki klubu – uczestnicy mieli przed sobą albumy malarstwa, co sprawiło, że spotkanie stało się przy okazji małym repetytorium z historii sztuki.

Wstępnie uzgodniono, że następne spotkanie klubu odbędzie się 22 kwietnia.
Paweł Nowicki
Klub Czytelniczy "Nad Lipą"
Fotografie:  © Leszek Chrapkiewicz
Klubowicze otrzymują następną lekturę – Piękną rupieciarnię Bohumila Hrabala
Klubowe gremium obraduje ...
...i dyskutuje
kol. Maria Belczyk odczytuje swoją wyczerpującą recenzję
Kompozycja własna Czytelniczka i Lektura
Nasz klubowy kronikarz Ela Walczyk-Sarkowicz skrzętnie notuje ...
...i weryfikuje

25 luty – Dom Augusty Majgull Axelsson

Książka uznanej szwedzkiej pisarki Majgull Axelsson wydana w ciekawej serii "Z miotłą" okazała się lekturą niełatwą a nawet bolesną, podobnie jak życie jej bohaterek – Augusty, Alicji i Angeliki. Łączą je nie tylko więzy krwi, lecz i wspólne losy. Dwie z nich to matki nieślubnych dzieci, trzecia jest niechciana córką. Alicja i Angelika, pozbawione rodzinnego ciepła, poczucia bezpieczeństwa i miłości, tylko w domu babki Augusty odnajdują spokój i ukojenie. W opinii klubowiczów powieść wymaga od czytelnika dużego wysiłku ze względu na wielość wątków i postaci, obcobrzmiące imiona i nazwy miejscowości oraz częste retrospekcje w czasie. Orientację nieco ułatwia zamieszczone na wstępie drzewo genealogiczne rodziny protoplastki Augusty. Poza trudnościami formalnymi, kolejne wyzwanie dla czytelnika to współodczuwanie fizycznych i psychicznych cierpień bohaterek. A jednak warto tę książkę polecać innym, gdyż zawiera ona wiele prawdy o kobiecym losie. Kol. Ela Walczyk-Sarkowicz przytoczyła w dyskusji myśl zawartą w biografii Marqueza, iż każdy człowiek ma trzy życiorysy: oficjalny, prywatny i sekretny. Książka M. Axelsson odsłania nam sekretną biografię bohaterek, w tym przypadku fikcyjną, ich najtrudniejsze chwile w życiu, towarzyszące im odczucia i myśli, a także tłumione tęsknoty i baśniowe marzenia. Autorka przeplata niejednokrotnie brutalną rzeczywistość z magią i liryzmem. Ta lektura wywołała ciekawą dyskusję, m.in. na temat materialnych uwarunkowań ludzkiego losu i zjawiska biedy wystepujacego również w krajach wysoko rozwiniętych. Stwierdzono, że dobrobyt nie zapewni dzieciom szczęśliwej przyszłości, jeśli w rodzinie nie dzieje się dobrze. Mówiono także o szwedzkiej obyczajowości w latach sześćdziesiątych XX w. i negatywnych następstwach swobody obyczajowej. Na koniec dyskusji zapoznano się z kilkoma recenzjami "Domu Augusty" zamieszczonymi w Internecie. Klubową opinię o tej książce, której na razie nie ma w zasobach Biblioteki, do rubryki Klub poleca przygotowała tym razem, wyróżniająca się w naszych zmaganiach literackich, kol. Stanisława Słopnicka, uznana w Klubie za osobę do zadań specjalnych – tworzymy już spec-służby...?
W tym klubowym spotkaniu zimową porą uczestniczyło 17 osób. Zapraszam na następne 18 marca i do Wypożyczalni po kolejną lekturę nadobowiązkową.
Agnieszka Wrońska


21 stycznia – tym razem filmowo

Nowe książki otrzymamy dopiero w lutym, więc na razie za kanwę klubowej dyskusji posłużył film "Rewers", na który wybraliśmy się w przeddzień spotkania. Debiutancki film Bartosza Lankosza wg scenariusza Andrzeja Barta został nagrodzony "Złotymi Lwami" na festiwalu filmowym w Gdyni, natomiast opinie klubowiczek były raczej krytyczne. Być może z powodu zastosowanej przez twórców filmu konwencji czarnej komedii i kilku makabrycznych pomysłów. Były też opinie pozytywne, w których zwrócono uwagę na znakomite aktorstwo trzech głównych bohaterek: babki, córki i wnuczki oraz bezkompromisowość tej ostatniej wobec złożonej jej oferty donosicielstwa. Dyskusja dotyczyła głównie porównania rzeczywistości z czasów stalinowskich w pamięci klubowiczów z tą ukazaną w filmie, w której groza miesza sie niejednokrotnie z groteską. Spośród tych którzy go obejrzeli, film nie pozostawił nikogo obojętnym i okazał się znakomitym "materiałem" do klubowej dyskusji. Poniewaz spotkanie odbyło się w karnawale i ponadto w Dniu Babci, miało tym razem odświętny charakter. Były wykreowane przez koleżanki słodkie chrusty i wzajemne życzenia. Przypomnieliśmy sobie wiersz "Dziad i baba", którego autorstwo odgadła – jak zwykle niezawodna w konkursach – kol. Jadwiga Wątróbka. Przypomnijmy ... J. I. Kraszewski. Potem nastąpił kącik wspomnień – oglądaliśmy "Elementarz" Falskiego, wspominaliśmy najpiękniejsze książki naszego dzieciństwa. Na koniec, w drodze negocjacji, powołano zespół, którego zadaniem będzie wykonanie kroniki Klubu.
Następne spotkanie zaplanowano na 25 lutego. Zapraszam.
Agnieszka Wrońska


 
Zadaj pytanie on-line